Zalajkuj:

Subskrybuj:

PASSO SAN MARCO

CZY TO NA PEWNO LISTOPAD?

3 listopada 2015 Przez w kategorii Drogi tagi , , z 5 oraz 29
Home > Drogi > Passo San Marco

Chyba mam szczęście do jesiennej aury. W zasadzie rok rocznie potrafię wstrzelić się w idealne okno pogodowe. Tak jak kilka lat temu w Beskidzie Sądeckim, tak i w tym roku późna jesień jest dla mnie bardzo łaskawa. W zasadzie niespotykanym jest o tak zaawansowanej dacie wjechać na 2000m.n.p.m. i komfortowo zjechać z powrotem bez długich, ocieplanych spodni, kurtki zimowej i żadnej czapki pod kaskiem. A jednak się udało.

PANO_20151101_142311

Plan na niedzielę był prosty – Passo San Marco. To jedna z tych przełęczy o kategorii HC, które nie są zbyt często odwiedzane, dzięki swoim dużo bardziej znanym sąsiadom. W końcu od Morbegno, z którego startowałem jest bardzo blisko na Mortirolo, Stelvio czy Gavię. Poza tym Święty Marek nie ma do zaoferowania tak spektakularnych serpentyn jak na Stelvio czy tak morderczego nachylenia jak Mortirolo. Cóż, wygląda na to, że ta przełęcz jest po prostu… zwykła, nudna i mało atrakcyjna.

Długość: 25.8 km

Przewyższenie: 1747m

Nachylenie: 7%

Dach: 1992m.n.p.m.

IMG_20151101_143649-PANO

Nic bardziej mylnego. Powyższe liczby i zdjęcie mówią same za siebie. Ta przełęcz jest jedyna w swoim rodzaju. Brak serpentyn z pewnością odbija się na psychicznym aspekcie pokonywania podjazdów o takiej długości. Kiedy widzisz długą, unoszącą się, prostą drogę przed sobą a podjeżdżasz już 1,5h – różne myśli przechodzą przez głowę. I cały trick polega na tym, że wg mnie to końcówka jest tutaj najcięższa. Na szczęście widoki rekompensują zmęczenie.

Poprzednie kilometry mijają raczej spokojnie. Nachylenie jest w zasadzie cały czas zrównoważone, choć znajdzie się nawet jeden odcinek, gdzie droga opada oraz jedno wypłaszczenie. Od samego dołu zastanawiasz się, które siodło między szczytami przychodzi Ci właśnie zdobywać. Niestety, wszystkie te, którym się przyglądałem okazały się niewłaściwymi strzałami. Właściwa przełęcz wyłania się dopiero pod koniec podjazdu. A przewyższenie? Bliskie temu, które pokonujemy na Stelvio.

PANO_20151101_143433

Co ciekawe, tego dnia – 1.11.2015, przełęcz była zamknięta. Stwierdziłem jednak, że zaryzykuję i podjadę do końca. Na szczycie, przy idealnej pogodzie przeprowadziłem śledztwo instagramowe i zobaczyłem, że 3 dni wcześniej było tam full śniegu. Zastanawiałem się, czy faktyczne ‚zamknięte’ znaczy zamknięte. Oprócz mnie kilka samochodów i motocykli wjechało pomimo zakazu ruchu na przełęcz. Pani, która robiła mi zdjęcie powiedziała, że jest to tylko teoretyczny zakaz jednak gdyby mi się coś stało to ubezpieczenie nie pokrywa w takim przypadku żadnej szkody. Ciekawe, bo zakaz ruchu był wyraźny.

Tak czy inaczej – wyjeżdżać na 2000m bez ruchu kołowego, po pustej drodze, w pięknych okolicznościach jesiennej aury, przy wspaniałej pogodzie i z widokami jakie można podziwiać u Św. Marka to niemal idealny scenariusz każdego, kto patrzy na kolarstwo troszeczkę szerzej niż cykl treningowo-wyścigowy i ubiera rok w sztywne ramy sezonu. Bo przecież sezon się już skończył – już nie wolno takich przewyższeń robić :)

IMG_20151101_140550
IMG_20151101_134635
IMG_20151101_141801
  • Dawid K

    Ale miejscówka… WOW

    Zazdroszczę wyjazdu i pozdrawiam z Rzeszowa :)

  • Piotrek W

    Zazdrość zżera okrutnie jak się widzi takie fotki i siedzi się w tym czasie na 4 literach w pracy.
    Innych szosowców nie było?

    • Nie ma co zazdrościć – trzeba wziąć się za planowanie i postawić sobie jasny cel :) To wcale nie tak daleko z Polski!
      A innych rowerzystów nie było. Ani jednego! Byłem sam 98% jazdy. Dosłownie z 5 motocykli i 2 samochody to jedyne co spotkałem po drodze. Na górze też ze dwa auta stały ale podjechały od drugiej strony – poniżej przełęczy od strony Bergamo jest dość duże schronisko.
      Jednym słowem – zamknięte przełęcze są ekstra :) https://goo.gl/photos/A7NuEckaZD9mzYAo7

  • dario

    byłem, chyba w 2014. jedna z trudniejszych gór, długa, monotonna, nierówna, jak ktoś słabiej przygotowany to może siąść psycha; akurat na ostatnim km była mgła i g.. widziałem ale pokonana, choć daje do myślenia;