TELEFON ZAMIAST LICZNIKA

FAKTY Z UŻYTKOWANIA XPERII X8 PRZEZ 2 SEZONY

4 września 2015 by in category Sprzęt with 44 and 20
Home > Blog > Sprzęt > Telefon zamiast licznika – aktualizacja.

Sezon 2015 zbliża się małymi krokami do końca. Na samym jego początku pisałem o tym jak przekształcić stary telefon z Androidem w pełnowartościowy licznik rowerowy z nawigacją. Wpis wywołał niemałe echo w rowerowych internetach. Był wielokrotnie udostępniany. Telefon zamiast licznika stał się tematem wielu dyskusji na zewnętrznych portalach. Nie brakowało prześmiewców i zwolenników tego pomysłu. Armia obrońców Garmina wytykała niejeden wyssany z palca zarzut poczciwej Xperii, z drugiej strony często zdarzały się komentarze krytyczne dla amerykańskiego producenta i te, które moje rozwiązanie bardzo chwaliły. Dziś, po kilkunastu miesiącach intensywnego użytkowania, wracam do tematu i dziele się z Wami szybkimi i praktycznymi spostrzeżeniami na temat jazdy z Xperią na mostku.

1. Nie jest to rozwiązanie dla wszystkich.

Trzeba być trochę geekiem. Trzeba lubić bawić się elektroniką. Szperanie w ustawieniach, kable, instalacje i inne tego typu rzeczy powinny nam przychodzić z łatwością. W innym wypadku, początek użytkowania telefonu zamiast rowerowego urządzenia GPS może Cię zniechęcić. Później jest już znacznie lepiej. Jeżeli jednak nie lubisz grzebać w ustawieniach i bawić się gadżetami, lepiej kup sobie coś znacznie prostszego w obsłudze.

2. Możliwości urządzenia wyprzedzają epokę rowerowych GPSów.

Zauważ – na tegorocznym Eurobiku, który dopiero co się odbywał, Canyon zaprezentował licznik na bazie SmartWatcha stworzony we współpracy z kim? Z SONY. Apki, Wifi, synchro itd. W Xperii mamy to samo. Co więcej, jest jedna sprytna metoda na hiper-bezbolesną synchronizację naszych aktywności. tapiriik.com oferuje sync pomiędzy różnymi serwisami trackingowymi a Dropboxem. Wystarczy ściągnąć na nasz telefon aplikację synchronizującą wybrany folder z karty SD z Dropboxem (np Dropsync) a następnie połączyć Dropbox z tapiriik i docelowymi serwisami. W momencie wejścia do domu i włączenia WiFi na telefonie, Twoja aktywność wyląduje na Stravie, Endomondo, Trainingpeaks i innych, które sobie połączysz. To jest chyba nawet prostsze niż Garmin Connect. Jest jedno ale. W tapiriik automatyczna synchronizacja kosztuje 2 dolary / rok. Dużo? Oczywiście manualna jest darmowa.

A mówiłem, trzeba być trochę geekiem.

Aktualizacja: Po mailu, którego otrzymałem od Piotra wrzucam tutaj .apk z Dropsync, działającym na standardowym sofcie Xperii. Od jakiegoś czasu nie da się już tej aplikacji pobrać z Marketu. Pobieramy plik, wrzucamy na kartę i instalujemy z poziomu telefonu.

3. Jest to rozwiązanie stabilne.

Nie ma co kombinować z rootami, customowymi oprogramowaniami, nowszymi wersjami androida itd. Standardowy soft działa BARDZO STABILNIE, dość szybko i nie żre baterii nie wiadomo jak. Na początku sam próbowałem udziwnień typu usuwanie z standardowego softu wszystkiego oprócz modułu GPS, BT, wifi itd. Poleciały smsy, telefon, wszystkie aplikacje i generalnie wszystko co zbędne. Czas pracy na baterii nieznacznie się wydłużył ale z drugiej strony często zdarzały się zwiechy. Ostatecznie stwierdziłem, że gra jest niewarta świeczki. Na standardowym oprogramowaniu, od początku tego sezonu nie miałem ANI JEDNEGO zawieszenia systemu czy utraconego tracka. Wszystko działało bez zarzutu.

4. Nie jest to rozwiązanie dla Chrisa Froome’a.

Jak każdy kibic kolarstwa szosowego wie, pan Froome lubi patrzyć na swojego Garmina. Ma tam cyferki które w jego przypadku są ważniejsze niż otaczające go widoki. Z Xperią na mostku możemy się zachwycać cyferkami przez jakieś 4h. Czyli, jeżeli lubisz patrzyć na cyferki (a możesz ich mieć na ekranie Xperii bardzo dużo dzięki ANT+) to przygotuj się raczej na trenowanie do XC niż do Gran Fondo. Jeżeli jednak nie musisz w każdej chwili patrzeć na swoją prędkość/moc/kadencję/HR to możesz za jej pomocą nagrać trasy np. takie jak ta, czyli ponad 10h! I zostanie Ci jeszcze około 20% baterii!* Co więcej, nie zgubisz się dzięki nawigacji, bo po pierwsze – Twój telefon będzie sygnalizował dźwiękiem zboczenie z tracka i po drugie – zaraz po zboczeniu z tracka włączy Ci się ekran z mapą, żebyś wiedział o co chodzi! Rewelacja 🙂

5. Nie wiem co z wodoszczelnością.

Tutaj jestem lekko skołowany. Głosy w necie podpowiadają, że jest beznadziejna. Ja natomiast po przejechaniu maratonu Cyklokarpaty w Przemyślu w deszczu, błocie i generalnie w strasznym syfie, po zdjęciu telefonu z klapki zastałem tam małe jeziorko. Pomimo tego telefon działa do dziś i nagrał mi tamtą trasę w 100%. Poza tym, ja w deszczu nie jeżdżę o ile nie zaskoczy mnie podczas jazdy.

6. GPS, mimo że “stary” – jest dokładny.

Nie znam się za bardzo na specyfikacji odbiorników GPS ale analizując swoje tracki nagrane tym telefonem nie mogę mu niczego zarzucić. Być może na jego dokładność wpływa fakt, że jest w 100% wyeksponowany na mostku a nie schowany w kieszonce. Jedyne co potrafi od czasu do czasu przyświrować to prędkość maksymalna. Tak czy inaczej jest ona później przeliczona przez Stravę, gdzie zazwyczaj pokazuje się bardziej realny wynik.

Podsumowanie

Po tych wszystkich kilometrach przejechanych z Xperią, a jeżdżę z nią już drugi rok, nie mam zamiaru przesiadać się na żadne inne urządzenie. Stabilność, czas pracy na baterii i sposób nawigowania pasują mi w 100%. Podkreślam, są to spostrzeżenia rowerzysty, w którego świecie nie ma pomiarów mocy, czujników kadencji i sporadycznie pojawia się opaska HR (choć w tym momencie całkowicie przejęła ją moja dziewczyna, która notabene też jeździ z Xperią). Nie korzystam z programów treningowych, nie opłacam trenera personalnego, nie jeżdżę wpatrzony w cyfry. Tak po prostu wygląda moje kolarstwo i do takiego Xperia nadaje się wg mnie IDEALNIE.

Czy jest tu ktoś, kto skorzystał z tego pomysłu i może się podzielić swoimi spostrzeżeniami? Zachęcam do komentowania!

* mam kupioną na początku tego roku baterię m-life za 16zł.

53x11.pl - BLOG KOLARSKI | Stworzył i prowadzi Michał Masłowski | Wdrożenie: Strony i sklepy internetowe WordPress Rzeszów