Zalajkuj:

Subskrybuj:

6 SPOSOBÓW NA PRZETRWANIE OKRESU KONTUZJI

11 grudnia 2015 Przez w kategorii Życie tagi z 0 oraz 30
Home > Życie > 6 sposobów na przetrwanie okresu kontuzji

No i stało się. Cały sezon jazdy bez żadnego uszczerbku na zdrowiu a po sezonie wystarczyło 3 dni intensywnego łażenia po mieście aby coś zaczęło boleć. Lewe kolano odmówiło chęci do współpracy podczas schodzenia po schodach. Ból coraz bardziej się nasilał a w mojej głowie pojawiał się coraz większy znak zapytania. Jako, że nie należę raczej do ludzi którzy sami diagnozują swoje problemy zdrowotne a magiczne maści raczej do mnie nie przemawiają – wybrałem się do specjalisty. Tomasz diagnozę postawił bardzo szybko i pewnie. ITBS czyli syndrom pasma biodrowo-piszczelowego lub „kolano biegacza”. I pomimo, że biegaczem nie jestem to kontuzja ta może przysporzyć mi trochę problemów. Najważniejszym założeniem podczas leczenia ITBS jest jednak odpoczynek. Przez ostatnie 2-3 tygodnie zdarzały mi się chwile, gdzie myślałem, że mogę już wsiąść na rower. I wsiadałem. Oczywiście po godzinie okazywało się, że jazda nie była najlepszym pomysłem i ból powracał. Teraz daje sobie spokój aż do całkowitego wyleczenia. Tylko co robić, kiedy pogoda zdecydowanie pozwala na wyjście z domu a wieczory są długie i zachęcają do aktywności, na przykład na siłowni?

1. Lecz się!

To nie było zbytnio zaskakujące, prawda? Z reguły rehabilitacja kojarzy nam się ze żmudną, nudną i bolesną pracą nad własnym ciałem. Można jednak poradzić sobie z tym problemem, który oczywiście – jak większość problemów – leży w naszej głowie. Zacząć należy od pogłębienia swojej wiedzy na temat kontuzji. Po wizycie u fizjoterapeuty za zwyczaj dostaje się ogólny zarys tematu i kilka ćwiczeń do wykonywania. Jest to jak najbardziej w porządku bo na pewno pomaga i ustawia na dobre tory w kierunku powrotu do zdrowia i sportu. Problem w tym, że wykonywanie codziennie takiego samego zestawu ćwiczeń może okazać się monotonne i zniechęcające co może prowadzić do wydłużenia całego procesu. Co robić, żeby tego uniknąć? Internet daje nam na tym polu dużo możliwości. Na temat ITBS można znaleźć tysiące materiałów, zróżnicowanych terapii, zestawów ćwiczeń i filmów instruktażowych. Dodatkowo, można dowiedzieć się o prawdopodobnych przyczynach kontuzji, przyszłemu przeciwdziałaniu i samej „mechanicznej” przyczynie powstawania bólu. Warto skorzystać z tej kopalni wiedzy! Dobrze odrobiona lekcja w tym zakresie da nam niezbędne doświadczenie i z pewnością przyczyni się do pogłębionej świadomości organizmu. Co więcej, być może unikniemy problemu w przyszłości.

2. Szukaj inspiracji i planuj.

Mój przypadek jest o tyle „dobry”, że wydarzył się poza sezonem. I pomimo, że pogoda pozwala na jazdę, nie mam do tego ani jakichś ogromnych chęci ani ciśnienia na budowanie formy. Zima kontuzja sprzyja natomiast planowaniu. Warto przyłożyć się do zbudowania listy celów na przyszły sezon. Oczywiście pierwszym i najważniejszym z nich jest punkt 1. ale zakładając, że wystarczająco dobrze przyłożymy się do osiągnięcia go, możemy rozpocząć również przygotowywanie kolejnych, bardziej przyjemnych w realizacji planów. Dla przykładu – ja zacząłem tworzyć mapę podjazdów do odhaczenia, dzięki czemu odkryłem kilka niesamowitych miejsc, o których nie miałem wcześniej pojęcia. Zaplanowałem też kilkudniowy wypad na MTB w rejon jeziora Garda. Tego rodzaju wydarzenia na horyzoncie, dają motywację do ćwiczeń i pracy nad zdrowiem!

3. Wracaj…

…myślami do lat poprzednich. Do wypadów, wyścigów, przygód. Wspominaj, wyciągaj wnioski i hop na górę do pkt. 2.

4. Zmodernizuj park maszyn.

Okres kontuzji to większa ilość czasu dla siebie. Ja należę do tych osób, które lubią wertować internet w poszukiwaniu sprzętu. Zaczynając od rowerów i ich części poprzez gadżety i elektronikę, kończąc na odzieży. W okresie zimowym można znaleźć wiele okazji, przecen i wyprzedaży a także sporo sprzętu, którego nie widzi się na co dzień. W mojej szufladzie i garażu pojawiło się ostatnio trochę nowości ale o tym napiszę pewnie innym razem. Bardzo ważne jest, aby zakupy robić rozważnie, nie kupować rzeczy niepotrzebnych i nie popłynąć za bardzo finansowo, bo okazji ku temu na pewno będzie wiele. 😛

5. Zwiedzaj.

Bo nie tylko rowerem człowiek żyje! Pojedź w jakieś ciekawe miejsce samochodem. Poleć do innego kraju. Zobacz coś, czego nigdy nie widziałeś. W sezonie przecież nie ma czasu bo: wyścig, trening, praca, trening, wyścig, praca trening i tak w kółko*. A w dzisiejszych czasach, kiedy bilety lotnicze można kupić za 10 euro, podróżowanie na prawdę nie jest trudne! Być może jakieś miejsce spodoba Ci się tak bardzo, że za jakiś czas pojedziesz tam z rowerem. Ja właśnie wróciłem z 4-dniowego zwiedzania Barcelony, miasto miastem ale 20 stopni w grudniu i piękne góry w okolicy przyciągają jak magnes moje myśli odnośnie zimowego „obozu treningowego” w Hiszpanii.

* – na szczęście nie wszystkich to dotyczy :)

IMG_20151208_164737-PANO

6. Nie pisz bloga.

Serio – nie pisz jeżeli nie jesteś na 100% pewny że będziesz konsekwentny! To nie jest wcale takie proste a przede wszystkim jest mega czasochłonne. Przy normalnym trybie życia, trzeba dobrze ustawić sobie listę priorytetów aby regularnie dodawać wpisy. Ja na przykład nieco rozminąłem się z moim planem dot. ilości zamieszczanych treści. Druga strona medalu natomiast jest rewelacyjna. Kiedy widzisz pozytywne komentarze i reakcje ludzi a także liczbę powracających użytkowników albo rosnącą ilość subskrypcji w social media – daje to niezłego kopa. Jeżeli wiesz, że dasz radę – zdecydowanie pisz bloga! Choćby dla siebie, żebyś miał/a do czego wracać (pkt 3). A okres kontuzji to znakomita rezerwa czasu na przygotowanie aspektów technicznych.

Przede wszystkim odpocznij. Wrzuć na luz. Nie daj sobie wmówić, że w konkretnych przedziałach roku masz robić z rowerem konkretne rzeczy. Rower to nie praca, to przyjemność. A żeby coś sprawiało przyjemność – musi się wyłamywać ze sztywnych barier, wykresów, analiz danych itd. Rywalizacja natomiast jest bardzo wskazana. W okresie kontuzji rywalizuj z samym sobą. Stań przed lustrem rano i powiedz sobie, że jak nie zrobisz tego cholernie bolesnego rolowania to za pół roku nici z Passo del Tremalzo a wszystkie czerwone pinezki na mapie, pozostaną czerwone.