Zalajkuj:

Subskrybuj:

2015

PLANY, DECYZJE I ZMIANY

23 stycznia 2015 Przez w kategorii Życie z 1 oraz 5
Home > Życie > 2015: Plany, decyzje i zmiany

Na tego typu blogach każdy pisze o swoich rowerowych planach na nadchodzący sezon. U mnie nie będzie inaczej. 2015 będzie rokiem rowerowym. Już to wiem i już to czuję. Nadszedł ten czas, kiedy każdą wolną chwilę przy komputerze spędzam na oglądaniu tras, szukaniu informacji o eventach i czytaniu o nowinkach sprzętowych. Zajawka na rower zaczyna mnie łapać jak co roku – w połowie zimy, choć w tym tak samo jak i w ubiegłym roku, zima jest zimą tylko z nazwy.

DCIM101GOPRO

MTB

I tak zaczynając od początku – więcej km, więcej godzin, więcej gór, więcej MTB. Tak bym chciał. Jak się skończy – zobaczymy. Zmiana w stosunku do roku ubiegłego będzie to, że mam zamiar startować w Cyklokarpatach. Tak, ja, największy hejter wyścigów roku 2014. Ciśnienia na wynik niby nie mam i trenować nie mam zamiaru ale wiadomo jak to jest między nami – każdy tak mówi. Każdy nie ma formy, każdy nic ostatnio nie jeździł ale jak przyjdzie co do czego to pod górę tylko kurz spod kół leci. Pewne jest jedno – nie zobaczycie u mnie pulsometru, pomiaru mocy czy innego ustrojstwa które będzie mi kazało jeździć na cyferki. Od takiego podejścia nie odejdę. Nie mam zamiaru katować tempówek, interwałów, tych samych podjazdów po 10x po to żeby być 21 zamiast 28.

Dobra, postawmy jakiś cel.

Nie będzie to cel na Cyklokarpaty. W sumie to nawet nie mam punktu wyjścia, nie wiem na co mogę liczyć. Celem ogólnym niech będzie mobilizacja do działania i taka organizacja czasu, która pozwoli pojeździć minimum 4x w tygodniu na rowerze. To już będzie duży sukces. Myślę, że to uczciwe podejście – stawianie sobie wyniku za cel w moim przypadku byłoby totalnie bezsensowne bo nie jestem w stanie podporządkować wszystkiego rowerowi. Nawet jeśli jestem – to nie chcę. Chcę się cieszyć jazdą a nie zrywać się o 5 żeby przelecieć szybko treningową pętelkę i na 8 być ogarniętym i gotowym do działania.

Idąc dalej, mam ochotę na etapówkę MTB. I nawet już wybrałem która etapówka to będzie. Bike Adventure – wyścig organizowany przez Macieja Grabka w Karkonoszach i Górach Izerskich. Chcę tam wystartować z Ewką w parze. Przeanalizowałem już trasy i ich profile – wygląda całkiem przyjemnie. ~60km i powyżej 1500m przewyższeń na etap. Na ostateczną decyzje dot. startu daję sobie miesiąc.

Poza tym całym pseudościganiem, mam ochotę na kilka wyjazdów. Ponieważ jesień będzie raczej nierowerowa (o tym później), zdaje sobie sprawę że może być z tym ciężko. Jedyne co pozostaje to bezwyścigowe weekendy. Z terenów które chciałbym w tym roku odhaczyć na góralu, najważniejszy jest Beskid Żywiecki. Jest to high aim na ten sezon i nie odpuszczę wyjazdu w tamte rejony. Więcej betonów nie stawiam bo wiem, że może być ciężko.

Szosa

Szosa na pewno będzie królową wiosny. Na pewno, jak co roku, przedłożę oglądanie klasyków ponad wszystko. Chciałem nawet lecieć do Sieny na metę Strade Bianche ale niestety lotów do Pizy początkiem marca nie ma. Jeśli chodzi o jazdę na szosie to może się czasem zdarzyć tak, że w to lato nie pojadę w Alpy. Serio. To już jakby tradycja ale mam ku temu powody, o których później. Co do wyścigów – Klasyk Beskidzki. Super impreza organizowana przez Sebastiana Chłandę w Łosiach koło Gorlic. Zapraszam każdego kto chce sprawdzić formę początkiem sezonu. W tamtym roku był kapeć, w tym chciałbym jednak dojechać do mety z powietrzem w szytkach. Moim celem na ten rok jest również parę dni na Podhalu z rowerem szosowym oraz traska dookoła Tatr. Zbieram się do tego już strasznie długo więc liczę na to, że w tym roku się uda. Fajnie by było, gdyby szczyty były jeszcze ośnieżone (dobre zdjęcia).

Blog

Tutaj chciałbym utrzymać regularność. Stawiam sobie 2 wpisy tygodniowo za minimum. Pomysły mam – kilka nawet fajnych. Nawiązałem współpracę z jednym ciekawym autorem (szczegóły na wiosnę) i myślę, że będę miał dla Was kilka oryginalnych tematów. Głównym z bodźców, który skłonił mnie do założenia tego bloga jest jednak…

Wrzesień

Przeprowadzka do Mediolanu. Tak jest. To jest właśnie powód bezrowerowej jesieni (tak przypuszczam) oraz rezygnacji z wyjazdu w Alpy. Najbliższe kilka lat będę tam siedział i bynajmniej rowerowo próżnować nie mam zamiaru. Początek będzie jałowy bo wiadomo – nowe miejsce, nowe wyzwania. Z biegiem czasu celuję jednak w coraz ciekawsze materiały. Co jest w pobliżu? Na północ San Marco, Mortirolo, Muro di Sormano, Stelvio, Gavia. Na zachód Val d’Aosta. Na południe Alpy Apuańskie, Liguria i Toskania. Oprócz tego na bank wiele innych miejsc o których nawet nie słyszałem. Góry zaczynają się około 60km od miasta więc czekają mnie dojazdy samochodem ale chyba i tak warto, nie?

And on that bombshell it is time to end. Thank you so much for reading and see you next time. Good night!

Jeremy
  • Z tym każdy nie ma formy, boryka się z kontuzją, akurat jest niewyspany i w ogóle, to jakaś plaga. Taka forma zabaezpieczenia się przed ewentualną (w naszym mniemaniu) porażką. 😉 I zmniejszeniem presji ze strony grupy. Sama też mimowolnie to stosuje.

    Co do planów, to pozostaje mi życzyć powodzenia. Sporo tych wyścigów i wyjazdów. 😉